Wtorek, 21 listopada 2017. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Limity bramkowe Błękitnych nie obowiązują. Potrzebne liczydło!

2016-11-15 10:28:05 (ost. akt: 2016-11-15 10:41:04)

Autor zdjęcia: Zuzanna Dobrzyńska

Błękitni nie bez przyczyny dorobili się w tym sezonie miana "Tsunami". W ostatnim tegorocznym pojedynku piłkarskiej klasy okręgowej, pasymianie zwyczajnie zmietli z murawy Granicę Bezledy. Nie stracili ani jednej bramki, jednocześnie pokonując golkipera rywali aż... 11-krotnie! Piękne uczczenie 11 listopada!

Po historycznie wysokim zwycięstwie nad Śniardwami Orzysz (9:0) i pogromie, który Błękitni zafundowali w Piszu miejscowemu Mazurowi (6:1), wielu kibiców było zdania, że pasymianie zetknęli się z "sufitem" swojej formy. Tego typu wyniki widuje się częściej w meczach "podwórkowych", rzadziej na orlikach... W pojedynkach o punkty, w którym każda drużyna przynajmniej teoretycznie mierzyć powinna w awans, takie sytuacje mają miejsce niesamowicie rzadko. A przynajmniej miały, bo podopieczni Mirosława Romanowskiego w minioną sobotę ponownie prześcignęli samych siebie, zwyciężając Granicę Bezledy aż... 11:0.

Ostatnie sukcesy Błękitnych ściągają na trybuny coraz więcej kibiców. Gdyby jednak ktokolwiek zdawał sobie sprawę z ogromu zwycięstwa, które 11 listopada odniosą ich zawodnicy, stadion wypełniłby się z pewnością do ostatniego miejsca. Zamiast rac i transparentów, miłośnicy pasymskiego futbolu powinni przynieść ze sobą jednak... liczydło. Wielu snajperów, by odnotować kilka trafień, czeka często cierpliwie przez cały sezon. Patryk Malanowski, fundament ofensywy Błękitnych, był w ubiegły piątek jednak absolutnym zaprzeczeniem cierpliwości, wpisując się na listę strzelców aż 8-krotnie (!) w ciągu niecałych 90 minut (po jednym trafieniu dorzucili Marcin Łukaszewski, Arek Foruś oraz Kuba Malec). Nic więc dziwnego, że nie tylko kibice, ale i sami zawodnicy pod koniec spotkania mylili się w liczbie zdobytych bramek.

- Mimo wyniku grało się jednak niezbyt przyjemnie. Głównie ze względu na pogodę. Było zimno i wietrznie, a na boisku miejscami leżało trochę śniegu, co czasem wyraźnie wybijało z rytmu. Jednak płyta boiska była identyczna dla obu drużyn. My po prostu lepiej się do niej dostosowaliśmy - mówi Bartosz Nosowicz, kapitan "Błękitnych".

Wydaje się, że piłkarzom trenera Romanowskiego trudno znaleźć sobie miejsce na którymkolwiek ze szczebli rozgrywek. W minionym sezonie otarli się o awans do IV ligi, natomiast na "okręgówkę" wydają się w tym roku zwyczajnie za silni.

Doskonałym tego dowodem jest bilans bramkowy 4 ostatnich spotkań: na 31 zdobytych bramek, Pasym stracił zaledwie 1. Imponuje również przewaga punktowa: po kończącym ligowe zmagania w 2016 roku meczu, Błękitni dysponują aż 13 "oczkami" zapasu nad 2. w tabeli Pisą Barczewo. Niewiele brakowało zresztą, a cieszyliby się także mianem niepokonanych (jedyną porażkę stanowiło "potknięcie" wyjazdowe z Czarnymi Olecko).

Zima zaskoczyła piłkarzy
Utrzymujące się niekorzystne warunki atmosferyczne spowodowały, że Warmińsko-Mazurski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o przełożeniu znacznej części spotkań w całym województwie.

W ten sposób tuż przed nosem kibiców przeleciały m.in. spotkania rewanżowe między SKS Szczytno i Victorią Bartoszyce, a także MKS Ruciane-Nida i GKS Dźwierzuty. Na murawę nie wyszli również nasi jedyni reprezentanci w IV lidze - zawodnicy Omulwi Wielbark, którzy 11 listopada mieli podjąć u siebie Unię Susz.

I choć zwykle mawia się, że "zima zaskoczyła drogowców", to tym razem najbardziej zaskoczeni byli właśnie... piłkarze.

Więcej informacji w najbliższym, piątkowym wydaniu Naszego Mazura.
Polub nas na Facebooku:

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages